sobota, 17 lutego 2018

do Jasła..2012.12.5

5 grudnia 2012
Zbiegła mi nocna zmiana jako tako. Zaraz po przyjściu do domku udaje sie na małe śniadanko i pakuje wszystko do torby. Parę rzeczy dla |Renaty i kilka swoich na przebranie i jadę do Jasła.Oj nie byłem u niej juz kawał czasu jakieś ponad dwa lata. Na miejsce docieram o jakiejś 13-nastej, w sam raz na obiad.Rozpoczyna sie nasze odrabianie zaległości Dowiedziałem sie ze nawet w tym czasie została narzeczoną. Niestety popsuło się to wszystko bo mamusia nie chciała swego synka ożenić. Robiła wszystko i to skutecznie by ich ze sobą rozdzielić. Niestety życie bywa różnorodne. Rozmawialiśmy tez o naszych wspólnych znajomych.. zjedliśmy kolacje i poszliśmy spać.




Zbudzony ptak marzeń 
błąka sie po śniętej jesieni
szukając śladów nadchodzącej wiosny
jednak jeszcze sporo czasu na spotkanie


Zamglony poranek niknie z oczu
bez szans na szybki rozkwit kwiatów
biały puch czai sie za rogiem
by przywołać zapach Świąt


Adwentowe światełka szukają cudu
skrawka miłości w obłąkanym mieście
lecz tu nie ma czasu na bzdety
w walce o pieniądze i sukcesy


Pokrzywione schody do nieba
nie prowadza do Boga
tylko do dumy i poklasku
świętość rozdeptują tłumy naiwniaków...


Ptak szczęścia duszy
odleci do ciepłych krajów
moze tam znajdzie przytulny kącik
bo tutaj marzenia wymrą jako niepotrzebny zabytek...


brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz