31 maja 2011
Wstałem raniutko nim budzik przypomniał mi ze muszę iśc do pracy. czułem sie niedbale niewyspany. Ale co zrobić obowiązek pracowy czeka. Dzień płynął pomaleńku i tylko żar lał się z nieba i nie pozwalał normalnie funkcjonować.
W pracy spokój jeśli chodzi o działania kierownika , międzyludzkie kontakty tez nie najgorsze , moze to sprawia pogoda a moze bliskość lata.
Po pracy wróciłem lekko podmeczony. Zjadłem obiadokolacje i zająłem sie oglądaniem czegoś w telewizji.
Złoty powiew słońca
pocałował Twe policzki na powitanie...
Spytał jak się kochanie masz
i podał aromatyczną kawę
Kiedy otworzyłaś szeroko oczy
zaprowadził Cię za rękę do ogrodu marzeń
by połaskotać czule serce
kolorowymi komplementami duszy
Otworzył szeroko okno całego świata
by Twoje usta zapłonęły radością
Byś poczuła zapach szczęścia
zakochanej do szaleństwa wiosny
Wspólny spacer ze śpiewem ptaków
obiad z tańczącym, wiatrem
czas grał na skrzypcach cudnie
że nie czułaś jego przemijania
A potem znowu pocałunków bukiety
obsypały majowe szeptanie...
ciesze się kochanie że jesteś przy mnie
oddychaj ze mną świeżą miłością
Później pobiegniemy po gwieździstej łące
na połoniny rozkosznych uniesień
by zasnąć wtuleni w swe namiętności
i o świcie pozwolić zbudzić się słońcu..
brzdek...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz