wtorek, 30 stycznia 2018
spokój 2011.06.18
sobota 18 czerwca 2011
Po nocnej zmianie wracam do domku. Pogoda nie za bardzo ciekawa, bo może popadać coś wisi w powietrzu, ale pewnie skończy się jak zawsze na niczym. Po śniadanku chwila na odpoczynek i małe spanie. Potem zabrałem się za porządki. Na obiadek dziś rosołek , na drugie mięsko z kurczaka, ziemniaczki, buraczki. Potem pojechałem do znajomej na imieniny, Kwiatuszek buteleczka wina i już. Czas mijał spokojnie i sympatycznie . Sałatka ciasteczko i różności. Wróciłem wieczorkiem do domku , i oglądałem coś w telewizorku. Dobrze że jutro mam wolna niedzielę.
Za fioletowym obłokiem
chowasz swe tęsknoty
by świat nie patrzył podejżliwie
co w mojej duszy gra...
Kiedy pada deszcz
wypowiadam Twoje imię
wierząc ze jego krople
poniosą do Ciebie moją piosenkę
Za okna szybą świat szaleje
biegnie przed siebie licząc pieniądze
A ja gubię czas myślac o Tobie
pośród pedzącego tłumu
Zza chmur wychodzi słońce
patrrząc Twymi oczyma i sercem
Kolejnny ptak spiewa z podziwu
nad majowym powiewem wiosny
Zajadam sie czereśmiami zamykajac oczy
marze ze ten malinowy smak
to dotyk Twoich ust
bo tak łatwiej znieść tesknotę...
A kiedy gwiazdy nam sie pokłonią
Splotą się ramiona uczuć
i pod osłona błogiej nocy
zapalimy latarnie naszego raju...
brzdęk...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz