poniedziałek, 29 stycznia 2018

spacer z koszyczkiem... 2011.04.23

23 kwietnia 2011.

Po powrocie z pracy musiałem na chwilę się położyć żeby  odespać utraconą noc.  Koło 10 udałem sie tradycyjnie do świecenia pokarmu. Maszerowałem  na  to święcenie uważając by nic nie zgubić z koszyczka.
Podczas  oczekiwania  na kapłana  było małe zamieszanie bo jakiś malec potracił koszyczek  jednej pani, który upadł z ławeczki. Efektem czego było potłuczone jajeczko i chyba solniczka. Pani oczywiście skrzyczała  trzylatka. ten strasznie się popłakał i nie mógł przestać , nawet kiedy brat który  z nim przyszedł wziął go na ręce.  Braciszek  miał gdzieś 8-10 lat ale i tak dobrze sobie radził z malcem, za którym wstawili się ludzie tłumacząc kobiecie że to tylko dziecko, które mnie ma tak wielkiej uwagi. Moim zdaniem ta kobieta tez nie pomyślała stawiając swój koszyczek na samym skajuszku ławki. Ale najważniejsze ze idą święta... Nie ma o co sie kłócić..

Za Goliata cieniem
stanął młody Dawid
z siłą serca, wiarą
i celnym strzałem z procy
pokonał wielkiego

Za zapomnianym murem sumienia
stoją po prośbie bracia
czekając na okruch serca
 by wygrać ze znieczulicą
lecz czy dadzą radę?

Za słowami polityków
kryją się niecne plany
i marzenia o pokaźnym koncie
Malutki głupi naród 
ma im tylko wierzyć
Kto wygra?

Toczą się wszelkie walki na świecie
w interesie ogółu publicznego
napełniając portfele najdostojniejszym
Czy w tym wszystkim liczy się człowiek?
Kto polegnie?

brzdęk..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz