poniedziałek, 29 stycznia 2018

poniedziałek 2011.02.28

 28 lutego 2011

Niestety ta noc nie była dobra jeśli chodzi o wyspanie się. Widocznie organizm musiał sie przestawić na krakowskie warunki i budziłem się często w nocy. Poleżałem sobie troszeczkę potem wybrałem sie na małe spacerowanie.  Temperatura otocznia nie jest tak bardzo tragiczna wiec  mogłem chwile  pochodzić uliczkami osiedla . Jednak mnie cos bierze chorobowego chyba -  będę musiał się  wziąć za jakieś leczenie. Wieczorkiem  grałem na radio  audycje  z muzyczką różnorodną. Po dwóch godzinkach dobrej zabawy padłem zmęczony. Musze jednak sie zaaklimatyzować do  obecnych warunków...

   
Zapomnianymi alejkami w parku
dreptają zapatrzeni wstecz
W słabym sercu drży cichutko
bezszelestna struna wspomnień
co łże potrafi zrodzić 
taka szczerą i tęskniąca 
za powrotem tamtych lat
kiedy nad duszą świeciło słońce ...

Wolność w głowie szumiała wiosną
usta płonęły namiętnością 
Ciała tańczyły z obłokami
i były lżejsze od podmuchu wiatru
unoszone marzenia i rozkoszy całowaniem..

Po ciepłym lecie pełnym szaleństw
było obfite zbieranie jabłek w sadzie..
Obowiązki kształtowały charakter..
kolejne lata hartowały duszę i myśli
i zaczęły padać pierwsze jarzębiny liście...

Początek jesieni pachniał kolorami
zapraszał do tańca z wrzosem w dłoni
A potem chłodne dni przewiały kości
pozostawiając nieleczony reumatyzm
i cichą sękatą laskę...

Po zwyczajnych alejkach w parku
szukają szczęśliwych wspomnień
wolno bijącego serca 
Teraz nigdzie im się nie spieszy
Maja czas by pomału spojrzeć wstecz
   

brzdek..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz