28 lutego 2011
Niestety ta noc nie była dobra jeśli chodzi o wyspanie się. Widocznie organizm musiał sie przestawić na krakowskie warunki i budziłem się często w nocy. Poleżałem sobie troszeczkę potem wybrałem sie na małe spacerowanie. Temperatura otocznia nie jest tak bardzo tragiczna wiec mogłem chwile pochodzić uliczkami osiedla . Jednak mnie cos bierze chorobowego chyba - będę musiał się wziąć za jakieś leczenie. Wieczorkiem grałem na radio audycje z muzyczką różnorodną. Po dwóch godzinkach dobrej zabawy padłem zmęczony. Musze jednak sie zaaklimatyzować do obecnych warunków...
Zapomnianymi alejkami w parku
dreptają zapatrzeni wstecz
W słabym sercu drży cichutko
bezszelestna struna wspomnień
co łże potrafi zrodzić
taka szczerą i tęskniąca
za powrotem tamtych lat
kiedy nad duszą świeciło słońce ...
Wolność w głowie szumiała wiosną
usta płonęły namiętnością
Ciała tańczyły z obłokami
i były lżejsze od podmuchu wiatru
unoszone marzenia i rozkoszy całowaniem..
Po ciepłym lecie pełnym szaleństw
było obfite zbieranie jabłek w sadzie..
Obowiązki kształtowały charakter..
kolejne lata hartowały duszę i myśli
i zaczęły padać pierwsze jarzębiny liście...
Początek jesieni pachniał kolorami
zapraszał do tańca z wrzosem w dłoni
A potem chłodne dni przewiały kości
pozostawiając nieleczony reumatyzm
i cichą sękatą laskę...
Po zwyczajnych alejkach w parku
szukają szczęśliwych wspomnień
wolno bijącego serca
Teraz nigdzie im się nie spieszy
Maja czas by pomału spojrzeć wstecz
brzdek..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz