8 maja 2011
Troszkę pospałem dłużej bo noc budziła mnie ze snu. Na szczęście dzień był dość przyjemny za sprawą rezolutnie uśmiechającego się słońca. Pospacerowałem sobie po osiedlu ciesząc się szalejącym majem. Raduję się tym że przed nami czas kiedy będzie pachniał bez i inne majowe kwiaty. Już niedługo będzie można chodzić w krótkich rękawkach i spodenkach...
A ja idę na noc do pracy.
Ksiądz na ambonie głosił wczoraj
by pościć i założyć wory pokutne
by rzucać na tacę datki dla ubogich
i ciągle modlitwy klepać na kolanach
Pokropił wodą święconą grzeszników
by przepędzić wszystkie złe moce
wygnać zaspałego lenia z człowieka
i wszelkie zapędy w kierunku rozkoszy
Pobłogosławił wiernych dostojnie
i pomachał im na pożegnanie
A potem poszedł na plebanię do siebie
by smakować odpoczynku w niedzielę
Najpierw upił się czerwonym winem
potem zadzwonił po towarzyskie dziewczęta
by oglądać nieprzyzwoite filmy
i balować do białego rana
Zasiądzie też do konfesjonału
z ciekawością wysłucha grzeszków
pokrzyczy i zbeszta niewdzięczników
da rozgrzeszenie i zada pokutę
A potem jak zawsze z dostojnością
zabierze się do spisywania moralności
by okazać się dobrym pasterzem
co uczy swe owce jak żyć....
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz