19 lipca 2011
Pogoda bardzo ładna więc ryzyk fizyk. Albo my albo komary, czyli trzeba się spryskać preparatem i iść na plażę. Tu na piaszczystej plaży smaży się bardzo dużo ludzi i troszkę trudno o miejsce. Nie ma to tamto trzeba było przejść dalej by znaleźć trochę miejsca dla siebie.
Woda w Bałtyku dla mnie w sam raz, więc nie odmówiłem sobie spaceru miedzy falami. Ewa zaś została na brzegu czytając książkę.
Miło spędzone pół dnia z naturą i krzykiem mew. Po południu na obiadek biedronko-we leczo. Wieczorkiem spacerek po mieście połączony z kolacją. Lubie takie tętniące życiem alejki miasteczek gdzie można cieszyć się wszystkim po nocach.
Za mgłą niebieskich oczu
chowasz tajemnice swej codzienności
trudy walki o prawdziwy uśmiech
o normalny oddech szczęścia
Śmiejesz się z przyzwoitości
bo kultura wymaga mówić dzień dobry
bo zgodnie z zasadą rozsądku
żyjesz w dobrej rodzinie i szczęściu
Zresztą los nie przyjmuje zażaleń
na swoje poczynania
na zbyt trudny szlak którym kroczysz
gdzie gniją przeszkody i boli smak życia
Starasz się nie myśleć że jest źle
w końcu mogło być gorzej
taka karma powtarzasz
i dźwigasz siatki z zakupami
Może i tak jest łatwiej żyć
wierząc że to co się robi jest dobre
wymuskane sercem i sobą,
a nikt nie mówił że będzie łatwo...
Za rogiem stoi kolejka po szczęście
w niezwykłej grze liczbowej
naiwniacy zapłacą podatek od marzeń
a nagrodę weźmie kto inny
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz