środa, 31 stycznia 2018

morze nasze morze... 2011.07 19

 19 lipca 2011

Pogoda bardzo ładna więc ryzyk fizyk. Albo my albo komary, czyli trzeba się spryskać preparatem i iść  na plażę. Tu na piaszczystej plaży smaży się bardzo dużo ludzi i troszkę trudno o miejsce. Nie ma to tamto trzeba było przejść dalej by znaleźć trochę miejsca dla siebie.
Woda w Bałtyku dla mnie w sam raz, więc nie odmówiłem sobie spaceru miedzy falami. Ewa zaś została na brzegu czytając książkę.
Miło spędzone pół dnia z naturą i krzykiem mew. Po południu na obiadek biedronko-we leczo. Wieczorkiem spacerek po mieście połączony z kolacją. Lubie takie tętniące życiem alejki miasteczek gdzie można cieszyć się wszystkim po nocach.

         Za mgłą niebieskich oczu
         chowasz tajemnice swej codzienności
         trudy walki o prawdziwy uśmiech
         o normalny oddech szczęścia

                  Śmiejesz się z przyzwoitości
                  bo kultura wymaga mówić dzień dobry
                  bo zgodnie z zasadą rozsądku
                  żyjesz w dobrej rodzinie i szczęściu

         Zresztą los nie przyjmuje zażaleń
         na swoje poczynania
         na zbyt trudny szlak którym kroczysz
         gdzie gniją przeszkody i boli smak życia

                  Starasz się nie myśleć że jest źle
                  w końcu mogło być gorzej
                  taka karma powtarzasz
                  i dźwigasz siatki z zakupami

         Może i tak jest łatwiej żyć
         wierząc że to co się robi jest dobre
         wymuskane sercem i sobą,
          a nikt nie mówił że będzie łatwo...

                  Za rogiem stoi kolejka po szczęście
                  w niezwykłej grze liczbowej
                  naiwniacy zapłacą podatek od marzeń
                  a nagrodę weźmie kto inny

brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz