21 lipca 2011
Rano trzeba wstać żeby zdążyć na pociąg, w drogę powrotną trasa ta sama, tylko że ze Słupska SKM-ką do Lęborka.
Po południu poszliśmy na chwile do Magdy żeby opowiedzieć jak było i odwiedzić... I tak spędzaliśmy miły wieczór przy piwku i miłych rozmowach. Zatem kolejny miły dzień urlopu.
Słowa odlatują w gwiaździste niebo
pisane szeptem prześcieradła
Rozkosze uniesień wielka litera
przepełniają się czułością warg
Pocałunki tańczą po ciele
w rytm oddychających serc
Drżą dłonie i motyle w duszy
uwalniając dzikich koni galop
A potem kwitną białe róże
do szlaku pomiędzy Uranem a Jowiszem
W pierścieniach Saturna śpiewają szczygły
uwalniając niebo dla rozkoszy
I słów nie trzeba pisać duzo
bo serca same wtulają się w siebie
słychać tylko delikatne odgłosy
to jęk szczęścia piszczy z radości
i nagle wszystko sie rozpływa
otulone mgła błogiego stanu
splatają się ramiona łapiąc sen
Zmęczone uniesienie i zapach dzikiego raju...
brzdęk....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz