środa, 31 stycznia 2018

i po Międzyzdrojach... 2011.07 21

 21 lipca 2011

Rano trzeba wstać żeby zdążyć na pociąg, w drogę powrotną trasa ta sama, tylko że ze Słupska SKM-ką do Lęborka.
Po południu poszliśmy na chwile do Magdy żeby opowiedzieć jak było i odwiedzić... I tak spędzaliśmy miły wieczór przy piwku i miłych rozmowach. Zatem kolejny miły dzień urlopu.


          Słowa odlatują w gwiaździste niebo
          pisane szeptem prześcieradła
          Rozkosze uniesień wielka litera
          przepełniają się czułością warg

                    Pocałunki tańczą po ciele
                    w rytm oddychających serc
                    Drżą dłonie i motyle w duszy
                    uwalniając dzikich koni galop

          A potem kwitną białe róże
          do szlaku pomiędzy Uranem a Jowiszem
          W pierścieniach Saturna śpiewają szczygły
          uwalniając niebo dla rozkoszy

                    I słów nie trzeba pisać duzo
                    bo serca same wtulają się w siebie
                    słychać tylko delikatne odgłosy
                    to jęk  szczęścia piszczy z radości

          i nagle wszystko sie rozpływa
          otulone mgła błogiego stanu
          splatają się ramiona łapiąc sen
          Zmęczone uniesienie i zapach dzikiego raju...

brzdęk....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz