7 marca 2011
Wstałem jakoś tako , sam nie wiem czy nie lewa noga bo nie bardzo chciało mi się wychodzić z domku. A przecież trzeba było. Umówiłem się bowiem na dziś że pojadę na małą robótkę . Miałem jechać i naprawić odkurzacz który nie działa i parę lamp które się spaliły niestety. Zajęło mi to troszkę czasu ale wszystko się udało.
Po powrocie do domku zająłem się obiadkiem.Po nim mały spacerek na małe zakupy. Wieczorkiem zaś zasiadłem za sterami radio i grałem różnorodna muzyczkę, tak dla spełniania zachcianek słuchaczy.
Znowu stoisz w tej zakichanej kolejce
sama już nie wiesz za czym
być może teraz za kawałkiem szczęścia
a może za czymś do jedzenia...
Kolejny ciąg osób,
nieznanych twarzy i myśli
możliwe ze cel taki sam
załatwić swoje pragnienia jak najszybciej
Po pierwsze złapać oddech wolności
znaleźć coś dla głodnego brzucha
zapłacić rachunki za odrobinę luksusu
i wystać trochę szczęścia od losu
Wśród rozmów baz znaczenia
narzekań na rząd, na rosnące ceny
pomiędzy snuciem pogodowych planów
a walką o utrzymanie o porządku...
Stojąc za tłumem gapiów
patrzysz jak przeżyć kolejny dzień
Robisz rachunek sumienia
za dni minione i te przed Toba...
A potem modlisz się o dobra noc
licząc wyblakłe gwiazdy
czujesz jak bolą cie od życia nogi
i czekasz na swoją kolej do raju...
brzdek...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz