2 luty 2011
Po nocnej zmianie przyjechałem do domu myslac tylko o tyym by połozyć sie choc bna chwile i pospać. Śniadanie zjadłem po dwugodzinnym snie, a potem spacerek tak żeby pooddychac troszke.
Czasami tak jest, ze zmartwienia moich przyjaciół lekko mnie przybijają. Człowiek widzi jak dzieje sie źle u kogoś, chciałby mu pomóc ale niestety nie ma takiej możliwości. Wszystko jest ponad moim możliwościach. Nie jestem czegos władny, albo nie mam ku temu środków i narzędzi. Czyli ogólnie mówiąc bezradność . Pozostaje wtedy płakać z bliskimi dać im troszkę ciepła i nadziei , ze czas przyniesie rozwiązanie .
Pojechałem też dziś na małe zakupy do hipermarketu. Ot chciałem kopić parę rzeczy na promocji . Niestety juz tych ciekawych pozycji nie było, ot ludzie wykupili wszystko.
Wieczorkiem za to grałem na radio (20.00 - 22.00), czyli serwowałem słuchaczom muzyczkę jaka lubią i realizowałem ich wpisy w konsoli pozdrowień.
Po audycji zjadłem kolacyjkę i popatrzyłem troszkę w telewizor...
Moja siostro brzozo
cicho wtulona w ramiona wiatru
szeptam do Twoich liści
zamyśloną moją samotność....
Patrzę na płynace obłoki
ponad naszymi głowami
czekając na lazurowy deszcz
który zmyje ze mnie kurz lęku..
Boje się ruchliwych ulic
krzyków z targu niewolników czasu,
reklamowych świateł wrzeszczacych nocą
i betonowych ogrodów milczenia
Drże widząc deptaną ziemię,
wojny tworzone ludzką chciwościa,
zło, nienawiść, obłudę
i inne objawy człowieczej grypy..
Przytulam się do Ciebie
kochana siostro mądra i siwa...
ukołysz moją lekliwą dusze
i daj nadzieje w drugiego człowieka...
brzdek
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz