niedziela, 28 stycznia 2018

ech ta bezradnosc.. 2011.02.02

 2 luty 2011

Po nocnej zmianie przyjechałem do domu  myslac tylko o tyym by połozyć sie choc bna chwile i pospać.  Śniadanie zjadłem po  dwugodzinnym snie, a potem spacerek tak żeby pooddychac troszke.
Czasami tak jest, ze zmartwienia moich przyjaciół lekko mnie przybijają. Człowiek widzi  jak dzieje sie źle u kogoś, chciałby mu pomóc ale niestety nie ma takiej możliwości.  Wszystko  jest ponad  moim możliwościach. Nie jestem czegos władny, albo nie mam ku temu środków i narzędzi.  Czyli ogólnie mówiąc bezradność . Pozostaje wtedy płakać z bliskimi  dać im troszkę ciepła i nadziei , ze czas przyniesie rozwiązanie .
Pojechałem też dziś na małe zakupy do hipermarketu. Ot chciałem kopić parę rzeczy na promocji . Niestety juz tych ciekawych pozycji nie było, ot  ludzie wykupili wszystko.
Wieczorkiem za to grałem na radio (20.00 - 22.00), czyli serwowałem słuchaczom muzyczkę jaka lubią i  realizowałem ich wpisy w konsoli pozdrowień.
 Po audycji zjadłem kolacyjkę i popatrzyłem troszkę w telewizor...

       Moja siostro brzozo
       cicho wtulona w ramiona wiatru
       szeptam do Twoich liści 
       zamyśloną moją samotność....

              Patrzę na płynace obłoki
              ponad naszymi głowami
              czekając na lazurowy deszcz
              który zmyje ze mnie kurz lęku..

       Boje się ruchliwych ulic
       krzyków z targu niewolników czasu,
       reklamowych świateł wrzeszczacych nocą
       i betonowych ogrodów milczenia

              Drże widząc deptaną ziemię,
              wojny tworzone ludzką chciwościa,
              zło, nienawiść, obłudę
              i inne objawy człowieczej grypy..

       Przytulam się do Ciebie
       kochana siostro mądra i siwa...
       ukołysz moją lekliwą dusze 
       i daj nadzieje  w  drugiego człowieka...

 brzdek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz