25 maja 2011
Po pracowitej nocy zjadłem śniadanko i wybrałem sie do snu bo oczka zamykały mi sie same. Koło południa zrobiłem sobie małe spacerowanie po osłonecznionych uliczkach mego osiedla. Po obiadku zabrałem się za pranie pościeli i białych rzeczy.
Cos mnie dziś głowa pobolewa, chociaż sam nie wiem dlaczego, zazyłem Apap i mam nadzieje na zmniejszenie problemu...
Oglądałem troszkę telewizje i tyle co mam do powiedzenia...
Nad bezimienną mogiłą
brzozy uginają swe kolana
modlą się za duszą niczyją
co uleciała przed wiekami...
Zarosła już pamięć dzikim winem
zbutwiały też ramiona krzyża
tu leży wieszcz ludzkiego życia
bo każdy w duszy jest poetą.
Być moze jego słowa kiedyś fruwały
aż pod zapach nieba zagajnika
były dziećmi , dojrzewały
by zasnąć w mogile zapomniana...
I tylko białych drzew ramiona
tulą duszę osieroconą
głosząc że tu leży życia poeta
niech aniołowie wiersze jego niosą...
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz