6 środa września 2017
spokojnie mogę odychnąć po pracy, znaczy snu troszkę trzeba. Później się plątam tu i tam a po południu jadę do Małgorzaty. popijamy piwko i gadamy o różnościach
Noc krzyczy z przerażenia
życie kolejny raz leje mnie po głowie
Jakby znalazło sobie
dobry worek treningowy. ..
Gwiazdy nie słuchają mego lamentu
Los ze mnie drwi
gdy upadam dobija mnie,
topiąc w błocie. ..
Czasem nie warto się podnosić
by znowu ponieść klęskę kolejnego dnia
Może lepiej zapisać się na liście przegranych
i chować się za białą flagą
Może trzeba się upić
by zapomnieć o rzeczywistości
Zgubić własne ja
i łącząc wszystko od nowa...
Krzyczę w noc swoim koszmarem
sen boi się kolejnego jutra
Czy moja droga wiedzie do ciemnego lasu
a może dalej prócz pustki nie ma już nic.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz