niedziela, 19 sierpnia 2018

noc krzyczy... 2017.09.06

  noc, minęła uf wreszcie trochę spokoju
6 środa września 2017
spokojnie mogę odychnąć po pracy, znaczy snu troszkę trzeba. Później  się plątam tu i tam a po południu jadę do Małgorzaty. popijamy piwko i gadamy o różnościach

Noc krzyczy z przerażenia 
życie kolejny raz leje mnie po głowie 
Jakby znalazło sobie 
dobry worek treningowy. ..

Gwiazdy nie słuchają mego lamentu
Los ze mnie drwi
gdy upadam dobija mnie, 
topiąc w błocie. ..

Czasem nie warto się podnosić 
by znowu ponieść klęskę kolejnego dnia
Może lepiej zapisać się na liście przegranych
i chować się za białą flagą

Może trzeba się upić 
by zapomnieć o rzeczywistości
Zgubić własne ja 
i łącząc wszystko od nowa...

Krzyczę w noc swoim koszmarem
sen boi się kolejnego jutra
Czy moja droga wiedzie do ciemnego lasu
a może dalej prócz pustki nie ma już nic.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz