24 maja 2013
Do pracy serce rwie choć mi sie nic nie chce...
12 godzinek mija jednak niedbale . Kiedy jednak wychodzę do domu śpieszę się bo o 20 gram na Radiolatkach
czas mojej audycji trwa 2 godziny i 30 minut. Kolejna prezenterka gra od 22.30 bo tak wraca z pracy W kanadzie a ta różnica czasowa robi swoje...
Krwawa plama na obrusie
ta z wczorajszego wina
po którym głupoty
zostały spuszczone ze smyczy
stoły zabrudzone
przerobionym obżarstwem
i ta niekończąca sie muzyka
która roztańczyła nie jedną spódnicę
siekiera wbita w stół
wraz z tysiącem gróźb
i tym co leży na wątrobie
kapie smakiem gorzkiej żółci
Rodzinne spotkanie
przytuliły sie różnice pokoleń
próbując spętać wódka
to co ich łączy i dzieli...
Wszyscy się rozeszli
w poczuciu zerwanego człowieczeństwa
z siniakami wspomnień
z pieśnią buntu wyryta na czole
Mają dość na dziś
miłości rodzinnej i więzi
do czasu kolejnej imprezy
urodzin babci nestorki
lub diamentowych godów pokolenia...
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz