27 lutego 2013
Po nocnej zmianie wracam do domu i czuje jak padam lekko na ryjek kładę się do łóżka by odzyskać utracony sen.
Potem zabieram się za naprawę konsolki do grania lutuje urwane kabelki i różne tam domowe sprawy
Wieczorem brat uświadamia mnie, że mam jutro dodatkowa dniówkę, o której całkiem zapomniałem, ech skleroza normalnie nie poszedłbym jutro do pracy.
Starość nie radość jak to mawiają...
Tęsknota kołysze w dłoni
przeźroczystą kostkę lodu
od której marzną myśli
choć ciepło serca
rozpala żal i smutek
W przejrzystości sześcianu
widać niedokończona ścieżkę
wiodącą w strach zapomnienia
przygaszoną warstwą samotności
i wiatrem beznadziejnej pogody
chłód całuje opuszki palców
zamieniając się w łzę milczenia
krople spadają pomiędzy palcami
w szare myśli
wylegujące się na burym dywanie
Chwila zadumy kończy się
wraz z ostatnią sekundą
umierającą w szepcie zapomnienia
Milczenie dobija się w pustkę duszy
Zapatrzony w nicość rozpływam się cicho...
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz