2 stycznia 2012
Nadal siedzę w Lęborku i patrze sobie jak pada deszcz, po za tym mamy tu mała awarię wodna, lekko cieknie i trzeba było zamknąć zawór wody.
Okazało się że to spraw głowiczki przy zaworku od spłuczki...
Niestety Brico Marche zamknięte z powodu remanentu więc trzeba odpuścić i poczekać jak otworzą.
Zatem dziś tego nie zrobię. Biorę się za montaż wentylatora do kuchni. Popołudniu z Ewką idziemy do Heleny (sąsiadki) na piwo.
Kolorowe balony wypuszczam w niebo
na znak mojej radości
Świętuje otwarcie oczu na świat
i chęć widzenia kolorowej tęczy
Chcę dostrzegać barwy życia
w każdym spojrzeniu ludzi
w codziennych obowiązkach
i troskach napotkanych na ulicy
Dostrzegam że nie wszystko jest czarne
życie mieni się purpurą bólu
czasem bladością obłoków
po zmęczeniu pracą
Radość lśni zielenią
wiosennymi skrzydłami motyla
Bieganie goni błękit nieba
spacer cicho gra fioletem
Niebieskie tramwaje,żółte taksówki
białe stokrotki w trawie
złote mądre słowa, i jedwabna głupota
i lazurowe marzenia pisane w liście
Granatowa noc ze srebrnymi gwiazdami
i cisza pisząca grafitowe wiersze
sen co tuli ukochane westchnienia
i darowuje mi kolejną porcję balonów....
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz